Anioły mojej córki Marty

wtorek, 24 sierpnia 2010

Okładka na kalendarzyk

Marzyła mi się od dawna, więc usiadłam do maszyny i zrobiłam :))) Bo moja kochana maszyna wróciła już do mnie, naprawiona przez niezwykle zdolnego męża mojej koleżanki Ilonki :))) Jestem szczęśliwa więc cały ranek miałam pracowity. Tutorial okładeczki znalazłam tutaj :
http://www.modabakeshop.com/2009/11/journal-covers.html (niestety ciągle nie wiem jak się robi skrótowe linki na czyjąś stronkę :( ale obciach, jestem jednak pełna nadziei na przyszłość)
mam w planie wypróbowanie uszycia i tej drugiej okładeczki w końcu znam masę ludzi którym chciałabym taki prezent podarować :))) Monogram wyhafciłam na maszynie gdy już okładka była przepikowana

niedziela, 22 sierpnia 2010

Kobieta potrafi

Kobieta jak musi to potrafi :))) Moja ukochana maszyna dwa tygodnie temu zaprzestała szyć, znaczy prawdopodobnie spaliłam pedał "gazu" i maszyna wylądowała w końcu, po krótkich poszukiwaniach, w serwisie.... ale szyć się chce.
Więc z długim i głuchym westchnieniem, sięgnęłam po dziecięcą wersję Jenomki, która była dodatkiem do innej maszyny i czekała grzecznie na jakoweś dziecko, które zamarzy sobie nauki szycia u cioteczki :)))).... Wypasiona to ona, jak na wersję dziecięcą, jest co widać na zamieszczonym zdjęciu, kilka ściegów ozdobnych posiada i całkiem dobrze szyje jak na swoje gabaryty....

Szyje w rytmie pyk, pyk, pyk nawet sprawnie i niezbyt denerwująco, co mnie uszczęśliwiło niepomiernie, bo głód i potrzeba tworzenia po tylu dniach postu, dławiła....

Machnęłam więc dzisiaj wierzch poduszki - prezent dla małego Kamilka, który to za dni kilka udaje się po raz pierwszy do przedszkola i zapowiedziane ma leżakowanie. Poduszka z recyklingu, czyli z resztek.... Hm, ciekawe jak poradzę sobie z pikowaniem?

Przy okazji machnęłam woreczek na pidżamkę, oczywiście z imieniem dzieciaczka:))))



Narazie tyle, ale jaka satysfakcja :))))

Pozdrawiam miłe, odwiedzające mnie osoby o podobnym głodzie tworzenia :))))

czwartek, 5 sierpnia 2010

Koce plażowe

Zanim pochwalę się tytułowymi "kocami plażowymi", zdjęcie kolejnych dwóch duecików , podkładeczek pod kubeczki :))) Świetnie nadają się na prezenciki....

No i przechodzimy do kocy plażowych, szyje się je tak samo jak zwykłe narzuty, wiadomo ;) czyli patchworkowe. Moja córeczka zapytała mnie kiedyś, odnośnie kocy piknikowych, czy mogłabym dla niej uszyć takie plażowe czyli wąższe podobne np. do ręczników na których zwykle leży ale których jej do takiej funkcji szkoda. No to mamunia pomyślała i uszyła, przyznam się że zainspirowała mnie żółta narzuta z książki "Patchwork dla ambitnych"
Ta powyżej jest dla córeczki ta poniżej dla jej męża :))) Bo oni to ciągle gdzieś plażują, jak to młodzi ;)

Pod spód dałam fajną kraciastą flanelę i pomyślałam o poduszkach :))) są przymocowane na stałe troczkami i zdrowotnie płaskie ;)

Gdy rozwiesiłam je na chuśtawce pomyślałam, że z tymi poduszkami to świetny pomysł na specjalną narzutę dla babci, ona bardzo lubi tutaj wysiadywać a ma już 88 lat więc wygoda jej się należy z racji, że tak powiem urodzenia :)))

Koce oczywiście od razu wypróbowały dzieciaki i orzekły, że bardzo wygodne ;) i też takie chcą

Pomyślałam także o pakowaniu i na końcach są potrzebne do wiązania długie sznurki


środa, 28 lipca 2010

Podkładeczki pod kubeczki

Zacznę od tego, że Oleander, prezent od Sanny, cudownie zakwitł i pyszni się teraz w moim ogrodzie obok ławeczki w całej różowej okazałości i przysparza radości mnie i moim gościom ... No i pięknie pachnie. Kiście kwiatów są tak duże i ciężkie, iż musieliśmy podwiązać łodygi :) Sama przyjemność patrzeć na nie :)

No a teraz główny temat: podkładeczki - kafeleczki, bo tak mi się kajarzą gdy na nie patrzę :))) Wiem, wiem miałam szyć samplerowe gwiazdy :x..... ale gdy zobaczyłam te cuda na blogu Ani Koniecznej, który można obejrzeć bo jest na mojej liście blogów obok :"... jeszcze więcej czeka gdzieś" - a szyje ona prześliczne podkładki, oczywiście nie chciałam jej kopiować, bo nie ma to jak indywidualność, więc swoje uszyłam z haftami, bo mi się zachciało takich pod kubeczki a mam możliwości, więc siedziałam dzisiaj i uszyłam 6 kompletów :)))) Ten ostatni, w różowe serducho z czerwoną koronką ma już swój przydział, bardzo spodobał się mojej siostrze Kasi i jej będzie służył gdy usiądzie ze swym lubym do picia porannej kawusi....

I parami... i dwójkami :))))
Co jeden to ładniejszy.... :))))

Mnie bardzo podoba się ten duecik :))
Wymiary 12 x 12 cm standard u mnie, chociaż pierwszy raz szyłam bez lamówki ;) wykończyłam ozdobnym ściegiem... może jeszcze są niezbyt idealne, bo pierwszy raz szyłam ale jestem niezmiernie zadowolona ... jak zwykle zresztą ;) trochę mi przypominają memo :))))

środa, 14 lipca 2010

Gwiazdy spóźnione

Grażynka wzięła się w garść i uszyła zaległe bloki, czego nie można niestety powiedzieć o mnie, bloki Grażki są śliczne, takie kwieciste więc nazwałam je : "Kwitnące krzewy"

I :"Kwiatowa rabatka" , zgodnie z jej intencjami zresztą. Prawda że są takie słoneczne jak pogoda ostatnio :)))) Przepiękne jak letnie ogrody....


Powinnam się postarać i zwalczyć osobistą niechęć do szycia gwiezdnych ramek, a wszystko przez to, że nie chcą wychodzić wymiarowo, bo szycie środeczka to prawie pikuś :)))

poniedziałek, 12 lipca 2010

Ośmiorniczka

Kilka dni temu na stronie Moda Bake Shop ujrzałam cudnej urody ośmiorniczkę
http://www.modabakeshop.com/2010/07/oopsie-octopus.html i postanowiłam uszyć taką dla Agatki, która ciągle jest w szpitalu ale rezultaty leczenia zaskakują nawet samych lekarzy, więc rodzina jest już prawie szczęśliwa, bo malutkiej nic nie grozi :))))
Moja ośmiorniczka jest większa od oryginalnej i uszyta z czterech kolorów a nie dziewięciu i ma inne oczy.... ale to przecież widać od razu :))) Tutaj usiadła na zydelku syneczka i podziwia urodę ogrodu, ma około 35cm...

Lecz gdy stoli przekracza 40cm :)))... Ciągnie ją do wody...
I nie boi się ogrodowych krokodyli, nic a nic... odważna Pola :))) Takie imię dostała od Agatki u której zawitała dzisiaj popołudniu
Ale na tym zdjęciu jest jeszcze niedzielne przedpołudnie i wielkie opalanie na brzegu dziecięcego basenu
Szycie było bardzo przyjemne, bo kursik obrazkowy niezwykle czytelny :))))) niesądziłam, że szycie zabawek daje taką satysfakcję, polecam.

czwartek, 8 lipca 2010

Prezenty

Jak obiecywałam tak zrobiłam, czyli uszyłam Memo dla naszej kochanej pani Basi, logopedy syneczka :))) w prezencie oczywiście i już dzisiaj na niej oboje pracowali. Jak widać jest kolorowa i bardzo zachęcająca do zabawy i nawet zaczęłam się zastanawiać czy dla nas, do domu też takiej nie zrobić, bo to bardzo fajna zabawa jest no i można ją modyfikować dowolnie, czyli jak pozwoli nasza wyobraźnia :))) Obrazeczki zrobione na hafciarce....

Do tego oczywiście woreczek-schoweczek również haftowany, uszyty z miękkiej flanelki
A tak wygląda z drugiej strony :))) no i sznureczek z kwiatkowymi guziczkami na końcach...

Uszyłam także, wykorzystując hafty, kołdereczkę dla podopiecznej pani Basi, chorej na rozczep kregosłupa, 8 letniej Kingi

No i tyle chwalenia na dziś pozdrawiam serdecznie wszystkich wpadających do mnie na chwileczkę :))))